Rozmówki
Igor ma teraz bardzo bogate słownictwo i zaczął się mądrzyć. Mówi bardzo wyraźnie, całymi zdaniami widzę, że nie brakuje mu już słów żeby wyrazić to co chce. Myli słowo Twoje z Ciebie, i tak śmiesznie układa zdania np. Mamo to Ciebie telefon?
Zosia na placu zabaw, mówi do Iwony Mamusiu, Igor to moja kolezianka.
a do Igora mówi to mój mama.
W przedszkolu po południu łączą się grupy pomarańczowa (Igora) i żółta (Zosi) także bawią się razem. Niestety zbyt krótko, bo Igor codziennie wita mnie z łzami i stwierdzeniem "Znowu za szybko jechałaś do mnie".Igor lubi chodzić do żółtej grupy, bo to sala, która była jego pierwszą i chyba ma do niej sentyment a poza tym tam jest corvetta!
Zosi wychowawczyni powiedziała jej mamie , że Zosia ma dwóch adoratorów, którzy ubierają jej buty. Jak się później dowiedziałam od Igora to był on i jego najlepszy kumpel Szymon, jeszcze oburzony powiedział, że ten mu przeszkadzał! Zresztą Zosia jest nam już znana z kokietowania butami. Miała około roku jak namiętnie odpinała rzepy w butach a Igor w kółko opiekuńczo zapinał. Zośka jest śmieszniutka, ładnie mówi, ale jeszcze spieszcza słowa i dzięki temu uwielbiam ją słuchać. Szkoda tylko, że Zosia jest nietykalska nie przytuli i nie pocałuje, i tak człowiek musi się bujać z tą swoją radością do niej. Zupełnie jak nasza Alicja.
A jak zostajemy w temacie Zosi muszę zapisać to w w tym pamiętniku, dla potomnych Iwony i nie tylko, która to dzisiaj awansowała na DYREKTORA ODDZIAŁU W GDYNI. Z całego serca Ci gratulujemy Iwka i trzymamy kciuki za dalsze sukcesy.
A Ninka jest coraz bardziej komunikatywna. Pytam chcesz pić? Odpowiada cichutko tak, czasem nie. W każdym razie widać, że rozumie. Szybko się uczy, i tak od wczoraj bije Igora. Jak on się nie dzieli lub się o coś pokłócą Nina podchodzi do niego i uderza łapką, lekko, ale Igor jest oburzony i jej oddaje o tak się klepią i drą ...sama słodycz. Jednak cieszy mnie to, że Nina nie pozostaje bierna i nauczyła tym Igora, że nie jest bezbronna a on poczuł jakie to jest nie przyjemne być tak potraktowanym. Później wkraczam ja , gadam uspokajam i tłumaczę i doprowadzam do zgody, robimy "aja" przytulamy i jest spokój.
Kulinka jest wielkim przytulaskiem, jak się przytuli to czuć, że robi to całą sobą. Niestety nadal jest wielką fanką cycka a w nocy szczególnie i tak właśnie coraz intensywniej opracowuję plan odstawienia. Głównie muszę popracować nad sobą, mieć już naprawdę dość , żeby się nie złamać i wytrzymam podkówkę na buzi mojego robaczka. Ten kto widział minę Niny po zjedzeniu mleka z cycka wie, że to nie będzie dla nas łatwe. Jednak żyję nadzieją, że jej dojrzałość doprowadzi nas do takiego punktu w którym poradzimy sobie obie.
A w ogóle to moje macierzyństwo to jeden wielki wyrzut sumienia. Ciągle targają mną skrajne uczucia euforii, miłości i buntu i złości. Czasami są cudni i grzeczni jak aniołki, a czasami mam wrażenie, że chcą nas wykończyć.
A tacy z nich akrobaci.
A nie mogło by być tak przez caaały czas?
| Marzę o tym, żeby Nina zawsze była taka wpatrzona w brata. |
| Takie buziaki, nie często, ale cieszą oko. |
A poza tym zbliża się Haloween, więc wyciągnęliśmy przebrania.
Jest przesłodka aż szkoda zjeść.
Super schowek Zosi :)
Wspólna kolacja przy bajce w tv.
A tego żałuję do dziś, dałam im malować farbami palcami.
Ninka postanowiła sprawdzić czy z tatowego cycka leci mleko, Igor też z ciekawości ;)
| Igor zjadłam Ci pisak, odkupię obiecuję. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz