Igor Nina

Igor Nina

piątek, 27 czerwca 2014

Żona mojego syna i inne

             Igor ostatnio zachowuje się jakby rodzice nie byli mu już potrzebni. Sam stanowi o sobie, na przykład ubiera się i wychodzi w z domu, ot tak, bo ma ochotę. Ciągle pracuje, widzę jak chodzi po ogrodzie i gada przez wymyślony telefon, rozmawia z klientami, wymienia części samochodowe. Podejdzie do auta, kopnie lekko w oponę, cmoknie ustami, zmarszczy brew wszystko to już wypatrzył z życia warsztatowego taty. Auta to jego świat, zdarza mu nawet zjeść obiad, siedząc w bagażniku naszego samochodu. Jest już skazany na bycie mechanikiem? Mam nadzieję, że inżynierem ;)

    Dziś  odebrałam Igora z przedszkola w południe. Wsiedliśmy do samochodu a jemu buzia się nie zamykała. Brzmiało to mniej więcej tak :

Mamo, moja żona jeździ peżotem z Kalifornii. Mamy też dziecko, ale nie jeździ z nami.Czasem idziemy do synka na przedstawienie do przedszkola. A ja mam teraz kabrioleta, czasami żona też nim jeździ. Takiego kabrioleta bez dachu.A moja babcia miała Skodę Octavię a teraz zamieniła na niebieskiego Seata. Wiesz takiego seata jak tata naprawiał. Teraz muszę jechać do pracy, będę jechał do tego kolegi, co mi da auto do naprawy, on ma ich dużo takich gratów, starych złomów. Będę miał teraz audi, bo ten mercedes to mnie denerwował, wiesz Mamuś? A ja na to "yhy".

No cóż nie jestem gotowa żeby zostać teściową i babcią w wieku 30 lat, ale cóż trzeba iść z duchem czasu!

Ostatnio podczas wizyty Zosi u nas , dziewczyny tak się kłóciły, że Igor się zamknął w łazience i powiedział, że nie może słuchać krzyków i płaczów.
A przedwczoraj przyszła do nas Zosia i słyszę, że bawią się w dom. Igor jest ojcem, Zosia synkiem! Zamykają się w łazience i jadą , jadą gdzieś z misiem. Słyszę, że do szpitala, bo misiowi coś jest i trzeba kupić syrop. Wychodzą, idą z misiem do szpitala, Igor patrzy pod nogi i mówi, uważaj synku , bo tu narobił koń! 

Nie ogarniam tej wyobraźni, nie ogarniam.

Za to Zosia , krzyczy (jakżeby inaczej) do Igora : "Jedziemy Hameją Igor?" - Czyli Hamerem - autem Igora.

      Dziś był ostatni dzień w przedszkolu, Igor zaniósł kwiatki swoim paniom. Pożegnaliśmy się i z okrzykiem hurra zaczęliśmy wakacje. Nawet zakończyły się już zajęcia Zumby, na których Igor dostał dyplom oraz rytmika Ninki. Stęsknimy się trochę do września. 

     Dalej trzęsiemy się przed ospą, bo po atakach przedszkolnych, które zdziesiątkowały dzieci, tym razem złapało naszą Alę, która spędziła z nami długi weekend wyjazdowy, między innymi przytulając się do Niny i Igora. We wtorek jedziemy na wieś na parę dni. Hmm może nie powinnam tego pisać, żeby nie zapeszyć...W niedzielę wpadnę do pediatry żeby mi przepisał coś na tą ospę w razie czego.

Nina, niezmiennie chętnie naśladuje brata oraz inne zwykle starsze dzieci . Łazi po domu i gada przez telefon. Bawi się lalą, całuje, przytula chodzi na spacery. I też weszła w etap samodzielności, chce jej pomóc zejść ze schodów i słyszę "nieee ja hama!". Pomoc przy myciu rąk? "Niee ja hama!"
A gada tyle gada co Igor tylko w mniej zrozumiałym języku. Zdania składa np. " hau hau am am pa" co oznacza, że pies zje piłkę ;) Dużo gestykuluje, ale też w jej słowniku pojawiło się wiele zrozumiałych już słów :

nie działa - nie diała
miau - miam - kotek
mama daj ciacia - daj ciastko
ja mam

Ściąga namiętnie buty i skarpetki gdzie tylko się da. Wchodzimy tylko do piaskownicy i girasy gołe. Wchodzimy do domu zaczyna się ściąganie skarpet. Nasz ogród przemierza głównie na boso. Taka boska dziewczyna. 

Uwielbia tańczyć i się kręcić. Kręcą ją bańki mydlane i ostatnio lalki barbie. Gotuje zupki z piasku i robi sama babki. Jest stanowcza, ale też wyrozumiała, wysłucha co mam jej do powiedzenia i zwykle daje się przekonać do moich racji. 

A dziś mamy Zosię na noc, po mile spędzonym czasie na placu zabaw oraz zjedzonej sowitej kolacji, dzieci obejrzały mój kukiełkowy teatrzyk, wysłuchały kilku bajek i zasnęły w uścisku. Słodziaki. Byli tacy słodcy, i grzeczni. A teraz czas dla mnie. 

Do miłego!


















środa, 25 czerwca 2014

sobota, 14 czerwca 2014

Latem wykorzystujemy każdą chwilę ...

To jest ten  słoneczny czas kiedy najbardziej....Uwielbiam jak dzieci śpią. Jak gościmy przyjaciół Niny i Igora oraz naszych. Jak jedzą posiłki na świeżym powietrzu w miłym towarzystwie. Jak Ninka wymyśla wygibasy. Jak Sławek wygłupia się z dziećmi. Jak Nina pozwala mi uczesać swoje włoski :) 
Sami zobaczcie :

















PROBLEM PRZEDSZKOLE
Igor ma kryzys przedszkolny, nie chce chodzić. Podejrzewam, że chodzi o panią, która przychodzi do nich na zastępstwo i jak się dowiedziałam, od Igora koleżanki, krzyczy cały czas. Obawiam się , że to może być ta sama pani, której w zeszłym roku Igor bał się powiedzieć, że chce siusiu (na dworze) i zsiusiał się w majtki. Odebrałam go wtedy mokrego, bo nawet nikt nie zauważył (choć chyba dobrze). Temat przegadałam z Igorem i tyle.  
Do tego nie wiadomo czy ich wychowawczyni pójdzie z nimi do średniaków. W zeszłym roku zmienili maluszkom panią, w tym roku jak to zrobią zbuntuję się! Nie mam pojęcia czym się kierują podejmując takie decyzje, oczywiście na razie nie padają, żadne konkrety, żeby nie było kolejek do pani dyrektor. A co będzie jak Igorowi przypadnie pani, której się boi?! Pozostanie mi zmienić mu przedszkole, czy urządzać pikiety przed placówką?
Po wstępnej rozmowie z panią wicedyrektor na temat Igorowego kryzysu, wnioskuję, że będzie ciężko o kompromis, bo co jej mam powiedzieć, gdy słyszę , że panie krzyczą, bo dzieci niegrzeczne?! Spory mam mętlik w głowie, czeka mnie jeszcze wiele przemyśleń zanim zacznę działania. 
Także przymusowo i niespodziewanie rozpoczęliśmy wakacje, być może stęskniony zechce pójść do przedszkola po długim weekendzie, zobaczymy. 

Zapisałam go na zumbę, pierwsze zajęcia za nami, zabawa przednia, Igor zachwycony. Codziennie pyta: "Jedziemy na zumbę?"
Nina bawiła się z nimi, ale stwierdziłam, że jest jeszcze za mała i za mało zdyscyplinowana. Choć bardzo rytmiczna i chętna.

Jutro grilowanie z okazji....wielu okazji, oby pogoda dopisała :)

Pa



niedziela, 8 czerwca 2014

Trzecie urodziny Zosi

Już trzeci raz bawiliśmy się na urodzinach Zosi, ale ten czas leci. W tym roku w roli klauna zabawiającego dzieci wystąpiłam ja :) Zosia długo mi się przyglądając, powiedziała do Igora: "Igor Twoja mama zamieniła się w klauna!".