Igor Nina

Igor Nina

środa, 30 października 2013

Post pod znakiem wykańczania...

Dzieci wykańczają matkę. Wykończona matka wykańcza wnętrza, w przerwach między podawaniem leków i mierzeniem temperatury, sprzątam, układam.
Igor ma ostre zapalenie gardła, w piątek odebrałam go z przedszkola bez energii, w sobotę byliśmy u lekarza - antybiotyk. Z antybiotykiem wstrzymałam się jeszcze dobę (zwykle tak robię), gorączka nie ustępowała, doszedł ból głowy. Po 4 dawkach antybiotyku, żadnej poprawy, dalej gorączka w nocy, kaszel, zrobiliśmy wymaz z gardła czekam na wynik do jutra. Jutro też jedziemy do lekarza na konsultację, Igor dziś się skarżył na ból ucha. A teraz słyszę jak kaszle Nina ommmm ommmmm muszę zacząć ćwiczyć jogę. Także do lekarza pojadę jutro z dwójką :) Cudownie zapowiadają się najbliższe dni. Choć pociesza mnie fakt, że w piątek Sławuś ma wolne i posiedzi z nami w domu tak jak lubię. Coś podłubiemy w domu, pobawimy się z dziećmi , zjemy wspólny obiad i może w końcu obejrzymy "Szybkich i wściekłych 6", których kupiłam Sławkowi na dzień chłopaka
Igor wychodzi z siebie już teraz, a z jego zdrowiem nic lepiej. Jeszcze dwa dni i się pozjadamy.
Oprócz tego, że Igor po prostu chorując się nudzi, to choruje wzorowo, bo leki przyjmuje bez problemu, mówi co mu dolega, zostaje sam w domu, gdy my z Niną latamy po ogrodzie. 
Z Niną mamy postępy dotyczące zasypiania bez cycka, w ciągu dni zasypia w wózku na dworze, po czy śpi na tarasie a ja robię obiad. W nocy natomiast, krzyczy do mnie mama, to to puka mnie w biust da da :)
Poza tym, dziewczynka mówi " Nina" co prawda czasami jak ją zapytam jak ma na imię odpowiada tik tak hehehe. Bardzo wyraźnie mówi NIE. To chyba jej ulubione słowo. Lubi sprzątać Igorowi w pokoju , zbiera cierpliwie miliony jego resoraków i wrzuca do koszyczka.A brat to wykorzystuje i jak wołam "sprzątaj!" on woła Ninę do pomocy

Trochę foto:


                                                        Dzieci czytają.


                                                            Nina śpi na tarasie.
                                           Zajęli mi caaały wielki blat roboczy i weź tu człowieku zrób śniadanie.
                                          Tak Ninulka zasnęła, z pupą w górze.
                                 Wizyta dziadka Adama, przywiózł Igorowi autka lego, które składali. Do wieczora zbierałam klocki od nich, bo księciulek nie może wytrzymać i ciągle je rozbiera po czym przyłazi , żeby mu złożyć wrrrrr.


                                                                   Jest tylko jedna!

                                                         Gotowanie z fasolkami.
                                                                       Pieczemy ciastka.

 A tu  proszę o pomysły co zrobić z tą rurą. Jak ją zakryć? Czym ? Ten kawałek rury wystaje u Igora w pokoiku w rogu. Pokój ma być w klimacie samochodowym co pewnie nikogo nie dziwi. Macie ludziska jakiś plan co by tu z tym zrobić? Nad rurą wisi podświetlona szyna na zasłony, ale jest płytsza żadna zasłonka tam dobrze nie wygląda.A cały pokój wkrótce, jak powstanie szafa i zabawki znajdą swoje w niej miejsce :)


czwartek, 24 października 2013

Pyszczki :)


                                         Ninka wmasowała sobie serek waniliowy we włosy :)


                                                            I znowu halołinowe przymiarki :)


poniedziałek, 21 października 2013

Słodki post.

Rozmówki
Igor ma teraz bardzo bogate słownictwo i zaczął się mądrzyć. Mówi bardzo wyraźnie, całymi zdaniami widzę, że nie brakuje mu już słów żeby wyrazić to co chce. Myli słowo Twoje z Ciebie, i tak śmiesznie układa zdania np. Mamo to Ciebie telefon?

Zosia na placu zabaw, mówi do Iwony Mamusiu, Igor to moja kolezianka.
a do Igora mówi to mój mama.
W przedszkolu po południu łączą się grupy pomarańczowa (Igora) i żółta (Zosi) także bawią się razem. Niestety zbyt krótko, bo Igor codziennie wita mnie z łzami i stwierdzeniem "Znowu za szybko jechałaś do mnie".Igor lubi chodzić do żółtej grupy, bo to sala, która była jego pierwszą i chyba ma do niej sentyment a poza tym tam jest corvetta!
Zosi wychowawczyni powiedziała jej mamie , że Zosia ma dwóch adoratorów, którzy ubierają jej buty. Jak się później dowiedziałam od Igora to był on i jego najlepszy kumpel Szymon, jeszcze oburzony powiedział, że ten mu przeszkadzał! Zresztą Zosia jest nam już znana z kokietowania butami. Miała około roku jak namiętnie odpinała rzepy w butach a Igor w kółko opiekuńczo zapinał. Zośka jest śmieszniutka, ładnie mówi, ale jeszcze spieszcza słowa i dzięki temu uwielbiam ją słuchać. Szkoda tylko, że Zosia jest nietykalska nie przytuli i nie pocałuje, i tak człowiek musi się bujać z tą swoją radością do niej. Zupełnie jak nasza Alicja.
A jak zostajemy w temacie Zosi muszę zapisać to w w tym pamiętniku, dla potomnych Iwony i nie tylko, która to dzisiaj awansowała na DYREKTORA ODDZIAŁU W GDYNI. Z całego serca Ci gratulujemy Iwka i trzymamy kciuki za dalsze sukcesy.
A Ninka jest coraz bardziej komunikatywna. Pytam chcesz pić? Odpowiada cichutko tak, czasem nie. W każdym razie widać, że rozumie. Szybko się uczy, i tak od wczoraj bije Igora. Jak on się nie dzieli lub się o coś pokłócą Nina podchodzi do niego i uderza łapką, lekko, ale Igor jest oburzony i jej oddaje o tak się klepią i drą ...sama słodycz. Jednak cieszy mnie to, że Nina nie pozostaje bierna i nauczyła tym Igora, że nie jest bezbronna a on poczuł jakie to jest nie przyjemne być tak potraktowanym. Później wkraczam ja , gadam uspokajam i tłumaczę i doprowadzam do zgody, robimy "aja" przytulamy i jest spokój.
Kulinka jest wielkim przytulaskiem, jak się przytuli to czuć, że robi to całą sobą. Niestety nadal jest wielką fanką cycka a w nocy szczególnie i tak właśnie coraz intensywniej opracowuję plan odstawienia. Głównie muszę popracować nad sobą, mieć już naprawdę dość , żeby się nie złamać i wytrzymam podkówkę na buzi mojego robaczka. Ten kto widział minę Niny po zjedzeniu mleka z cycka wie, że to nie będzie dla nas łatwe. Jednak żyję nadzieją, że jej dojrzałość doprowadzi nas do takiego punktu w którym poradzimy sobie obie.
A w ogóle to moje macierzyństwo to jeden wielki wyrzut sumienia. Ciągle targają mną skrajne uczucia euforii, miłości i buntu i złości. Czasami są cudni i grzeczni jak aniołki, a czasami mam wrażenie, że chcą nas wykończyć.

A tacy z nich akrobaci.

A nie mogło by być tak przez caaały czas?

Marzę o tym, żeby Nina zawsze była taka wpatrzona w brata. 

Takie buziaki, nie często, ale cieszą oko.

A poza tym zbliża się Haloween, więc wyciągnęliśmy przebrania.


                                                Taką dyńkę wyhodowaliśmy w domu.Waży ona proszę państwa 10,5kg.
                                                       Jest przesłodka aż szkoda zjeść.










                                                  Super zabawy piątkowe z Zosią i ciocią Iwonką.










                                                  Super schowek Zosi :)

                                Wspólna kolacja przy bajce w tv.
                                 A tego żałuję do dziś, dałam im malować farbami palcami.



              Ninka postanowiła sprawdzić czy z tatowego cycka leci mleko, Igor też z ciekawości ;)

Igor zjadłam Ci pisak, odkupię obiecuję.