To był bardzo udany urlop, udało nam się wypocząć, nadrobić zaległości w integracji rodzinnej i spędzić również czas towarzysko :)
I były też :
* Gofry na śniadanie robione przez chłopaków.
*Czas na moje wycinanki w drewnie, o których marzyłam już od wczesnej wiosny.
*Buszowanie w wiejskich ciucholandach i innych sklepach.
*Codzienne wycieczki rowerowe.
*Ładujące moje akumulatory zachody słońca (KOCHAM!)
* Upały, ale i deszcz i taplanie się w błocie przez dzieci.
*Codzienne odwiedziny u konia.
*Wycieczki do krówek słodko nazywanych przez Ninę MÓWKAMI, gdzie jest również masa kotów w tym matki karmiącej koteczka, któremu Ninka nie mogła się nadziwić. I mleko prosto do krowy.
*Wizyta mojego kuzyna Leszka z rodzinką i ciocią Ewą.
* Weekend z sąsiadami Ewą, Pawłem i Martynką.
* I miło spędzony czas z Angeliką, Maćkiem i Pawłem i Anią.
* Pobyt Zosi i słodkie rozrabianie bandy łysego (jak sobie przypomnę jak poznosili wszystko z dołu do góry to serce zaczyna mi szybciej bić).
* Kąpiele nad jeziorem, budowanie zamków, fos i tuneli, babek w piasku plażowym. Słodkie nic nierobienie.
* Opalanie na leżaczkach przed domem.
* Czas na gry planszowe i układanie puzzli.
*Oglądanie filmów i bajek.
* Czas na porządki w komputerach.
*Czas na zaplanowanie przyjęcia urodzinowego Ninki.
* Spacery.
* Popołudniowe drzemki.
* Delektowanie się smakiem piwa z mężem tuż po tym jak maluchy zasypiały.
* Podziwianie gwiazd na niebie.
* Obżeranie się lodami.
* Wspólne gotowanie.
* Zjedzone przez dzieci dziesiątki marchewek z grządek.
* Buszowanie w truskawkach i poziomkach.
* Zrobione soki malinowe na zimę.
* Ogarnęliśmy również temat Niny kup, uzyskaliśmy pożądany efekt i odstawiliśmy pieluchę kupkową.
* Czytałam książki i rozmawiałam z dziećmi.
Na wszystko znaleźliśmy czas.
Panował brak ciśnienia na cokolwiek. Nie byliśmy niewolnikami telefonów komórkowych. Wypoczęliśmy bardzo. A na 3 dni przed końcem urlopu Nina stwierdziła, że chce wracać do swojego domku, bo chce układać swoje puzzle z myszką Miki.
Nasza sąsiadka psina Dora.
I Ewa z Pawłem i Martynką przyjechali na weekend.


