Igor Nina

Igor Nina

poniedziałek, 29 listopada 2010

Takie życie...

Takie życie jak mawiała mała siostrzenica Julka, jak coś jej nie wychodziło, próba nie powiodła się. Otóż plan był następujący, ja usypiam księciunia, babcia idzie do niego jak się przebudzi a ja siedzę z Julką i Alą w drugim pokoju. I tak się stało, Igor zaczął płakać babcia poszła, a mi serce pękało, wytrzymałam 25 minut i poszłam do niego, spokój nastąpił natychmiast. To było najdłuże 25 minut mojego życia. Księciulek nie rozumiał dlaczego nagle mnie nie ma, przecież ja zawsze jestem   . Widocznie jeszcze nie nasz czas, impreza odbędzie się bez naszego udziału. Mówi się trudno, będzie i czas na wieczorne wyjścia a teraz nie będę burzyć poczucia bezpieczeństwa mojego cudka i skazywać babcię na wielogodzinne ryki. Zresztą znając sytuację nawet nie umiałabym się skupić na niczym innym.
Były też dobre wieści, odkryłyśmy dwa nowe zęby Igora dopiero co przebiły się przez dziąsła, ale była radość. Odrazu rozjaśnił mi się  umysł, dlaczego ostatnio Igor był taaaki marudny! Do tego minęło już 9 dni bez smoczka! Żegnaj na zawsze...! Już jedna rzecz mniej do oduczania, w najbliższym czasie planujemy samodzielne jedzenie dużo później akcję cycy pa pa oraz każdy śpi w swoim łóżku.
Mimo negatywnego efektu próby, u babci bawiliśmy się wyśmienicie. Igor przepada za dziewczynkami, śmieje się i wygłupia z nimi, aż piszczy ze szczęścia. Odziwo w ogóle nie marudził, wniosek: dzieci lubią dziecięce towarzystwo! Były wygłupy, tańce, lanie wosku oraz przebieranki.
Wykorzystując wspólne spotkanie zrobiłyśmy przypieszone Andrzejki, lałyśmy wosk i odczytywałśmy z cieni figury.  A po naszej wizycie został u babci jeden wielki bałagan! Oby więcej takich spotkań :)

lanie wosku



Cienie woskowe


słodziak


3 cudeńka

Z babcią

Mam wszytko w tyleeee

przebieranki zabawianki

środa, 24 listopada 2010

Próba generalna

Ostatnia godzinna aerobikowa wolność od księciunia skończyła się kilkudniowym brakiem swobody. Zakwasy opanowały moje ciało nie omijając nawet palców u rąk, ale żeby nie było , że szybko się poddaję w sobotę powtórka z rozrywki. Księciulek podczas wyżej wspomnianej mojej godzinnej nieobecności był dla babci istnym aniołkiem i nawet zasnął bez wrzasków. Wniosek: wrzaski przy zasypianiu oraz masa fochów i pisków zarezerwowane tylko dla mamy!
Dostaliśmy zaproszenie na 30 urodziny mojej psiapsiółki w związku z tym w najbliższy piątek robimy próbę generalną pt.: "noc u babci". A żeby nie było za smutno przyjadą jeszcze obie Igorkowe kuzynki. Po owej próbie generalnej dowiem się czy babcia będzie wstanie uspokoić łobuza gdy się obudzi i ile mniej więcej czasu łobuz pozwoli nam zostać na imprezie. Proszę trzymać kciuki żebyśmy zdążyli chociaż dojechać złożyć życzenia :) Efekty próby opiszę w najbliższym czasie.

                                                               A oto niedzielne zakupy

piątek, 19 listopada 2010

A psik !

     Zacznę od tego, że zdążyliśmy się spotkać z ciotką z Warszawki tzn ja i Igor, bo S pracuje co nikogo już nie dziwi. W sobotę rodzinny obiadek u babci Wiesi na okoliczność wizyty wspomnianej wyżej cioci Grażyny. A czemu zdążyliśmy, bo w nocy księciulek już dostał kataru, podwyższona temperatura. Potem pediatra, apteka i dom. No i masz cały tydzień w domu... Biedny taki maluszek, który nie może oddychać, a o jedzeniu to już nawet nie wspomnę. Także głodówka trwa już prawie tydzień nie licząc cycka, cycek zawsze i wszędzie :) Maruda w związku z tym przeziębieniem z niego okrutna, ciągle coś piszczy i jęczy wymaga 100% uwagi. Nudzimy się już okrutnie, Igor ze mną a ja z nim, a kysz katarze okrutny, a kysz.
    Od poniedziałku Igor zrobił milowy krok w swoim rozwoju ! Aż ze zdziwieniem wielkim obserwuję jakich nabył umiejętności. Przewraca się jak naleśnik na patelni w każdą stronę, łazi po łóżku na czworaka zazwyczaj właśnie wtedy, gdy ma zasnąć, chodzi w chodziku po domu i staje staje i jeszcze raz staje gdzie popadnie. W kąpieli też stoi, a fotelik wisi mu na pupie ;) Do tego proszę państwa Igor tańczy podrzucając rączki i pupkę hehe. Jest baardzo towarzyski, wpadł Paweł (ojciec chrzestny) na kawę a mały wyciągał rączki na opka. Aaaa nie mniej ważne jest to, że utrwalił sobie w końcu  pa - pa no i macha nareszcie. A teraz pozostaje mi powiedzieć żegnaj spokoju i witajcie oczy dookoła głowy oraz odpoczynku tylko podczas drzemki dziecka (30min!!!). Ehhh podobno każdy etap ma swoje uroki :)
W związku z megaśną nudą domową wyruszam jutro na aerobik, pozbywam się robala na całą godzinę! Dobra i godzina by od siebie odsapnąć.

I fotki z tego tygodnia :


zabawy z baardzo śmieszną Alą


Z ciocią Grażyną



30 minut spokoju


piątek, 12 listopada 2010

Lepiej późno niż wcale...

I tak zaczynam pamiętnik z życia rodzinnego. W roli głównej Igor wiek 8,5 miesiąca, S. ojciec i mąż oraz ja Dorota szczęśliwa żona i matka :)
No to na szybko przelecimy 8 najwspanialszych miesięcy mojego życia.


 Pare minut po porodzie...
Pierwszy dzień w domu 3 doba życia

1,5 miesiąca




3 miesiące
 



Z babcią

Majowy spacer


Z Julką czerwiec 2010 - 4 miesiące




6 miesięcy




7 miesięcy


8 miesięcy

                                              Dziś Igor ma prawie 9 miesięcy i potrafi :
- zająć się sobą nawet 40 minut oglądając i wkładając wszędzie np. trzepaczkę do jajek
- siedzieć sztywno
-wspinać się po wszystkich i wszystkim
- stać z podparciem
- dłubać w nosie
-rzucać przedmiotami i zamykać oczy zanim te jeszcze spadną, bo wie, że będzie hałas
- mówić mama i tata oraz baba , niania, nie i dada