Igor Nina

Igor Nina

wtorek, 26 listopada 2013

Mniam mniam

         Trochę chorowaliśmy wszyscy, teraz już jest ok. Zdrowi, ale zdechli przez pogodę mam nadzieję , że wkrótce będzie więcej słonecznych dni, mogą być nawet ze śniegiem i mrozem co by bakterie wybiło , ale słońce, chcemy słońca. 

  Uwaga teraz bardzo ważny news , szczególnie dla mnie. Otóż od ponad dwóch tygodni Ninka żyje bez cycka w dzień, było ciężko i jej i mi, ale udało się. Kryzys ciągnął się dosyć długo , bo aż 1,5 tygodnia. Zaglądała za bluzkę , szarpała, szczypała, a jak widziała plastry to był lament przeogromny. Za to wie , że dostanie na noc i pędzi w piżamie z buźką uśmiechniętą, kładzie główkę na Bambim ( poduszka z Bambim) i czeka i mlaska. Teraz rozumie,że w dzień nie jemy cycka i już nie ciągnie, nie wymusza iiiii....... je! Proszę państwa Nina je, od rana słyszę od niej tylko "am am" lub "mniam, mniam".  zjada zupę , otwiera buzię, albo sama się karmi. CUDOWNIE!  Moje szczęście nie zna granic. 
Zupa buraczkowa jest teraz hitem, ale też owoce, maliny , melon. Serki waniliowe, musy, jajo, mięsko.Aż mi się chce gotować, wymyślać, podsuwać co i rusz coś innego.
A dziś zdarzyła się sytuacja, o której zawsze marzyłam, zasypiające dziecko przy jedzeniu. Dziś tak było, o ile zdarzyło jej się zasnąć w samochodzie ciamkając bułkę, to o tyle siedząc w foteliku do karmienia wydawało mi się niemożliwe, a jednak. Filmik poniżej.

 Wychodzą jej trójki (4) raz na jakiś czas nam gorączkuje i ma gile, ale to norma :)

W jej słowniku pojawiły się następujące słowa:

kapcie - tepty
lampa - pampa
mama
tata
baba
dzidzia
Nina - niania
żabka- ziabka

Igor znowu chrapie, po ostatnim zapaleniu gardła migdały są powiększone i już pewnie takie zostaną do wiosny. Znowu mnie to martwi, zaczynam kurację zapisaną wiosną przez laryngologa, bez wizyty pewnie się nie obejdzie. Jest taki jakiś zmęczony, chyba się nie wysypia, albo jesień dała mu się we znaki. Szybko jest ciemno, krótko jesteśmy na dworze, bo albo zimno albo pada, albo nudy. Martwię się o bezdechy, słyszę , że go zatyka, ale nie wiem czy już panikować czy nie. Nie łapie łapczywie powietrza...sama nie wiem. Już zgłaszałam lekarzowi jak byliśmy wiosną, będę mu znowu psikać tym preparatem z nadzieją, że trochę zmaleją i dadzą mu normalnie spać. 

Byliśmy w kinie z Igorem, ja i on. Pierwszy wspólny seans, i wysiedział całą baję, zmieniał co prawda pozycje co 15 sekund, ale wytrwał :) Po 10 minutach bajki zaliczyliśmy wizytę w łazience, ale tylko raz. Obejrzeliśmy "Ryśka lwie serce", polecamy.

No i tekściory:

Nina zabrała ulepionego przez Igora z ciastoliny ludzika , który miał być niespodzianką dla taty, oczywiście zniszczyła. Na co Igor mówi : Nie szkodzi zrobię jeszcze inne uśmiechanki.

Leżymy w łóżku mówię do Igora : Może zrobimy w tym roku Twoje urodzinki w domu, zaprosisz tylko najbliższych przyjaciół? A Igor wyciągnął paluszki i mówi: dobzie zaproszę, Pawła,Anię, Kostka, Lenę,  Tomka, Martynę, Zosię, Alę, Mikołaja, Szymona, Błażeja, Julusia. ( Pomnożyłam szybko w pamięci razy 2,  bo każdy z opiekunem i mówię: Wiesz, co to może jednak zrobimy sobie na sali z kulkami :) I co ja mogę na to, że Igor ma tylu najbliższych przyjaciół :)

Mamusiu, pięknie zjadłem zupkę to teraz chcę coś, coś słodkiego na przykłaaaaad tableta!

Nina płacze, Igor podchodzi i mówi "co się stało się Nina?"

Nina płacze, a Igor pyta, "co się stało mój dzidziusiu święty?"

Igor idziesz - pytam. Idłem tam mamo.

Słyszę jak Igor opowiada babci Wiesi. " Sebo ma hefemwu (bmw) dziewiątkę! Wieesz?"

Ślimaki - śmiglaki


Myślimy już o świętach, planujemy listę do mikołaja. I odliczamy, bo w styczniu wyjeżdżamy w miejsce, które baaaardzo lubimy :)



Wlazłam sama!

I jestem taaka szczęśliwa.




Z wujkiem Darkiem.

U Igora w pokoiku.

Pierwsze kitki.


Gdzie jest lampa? Taam.



Zmęczona jedzeniem.

U dziadka Dyzia w "telewizorze"wstępował Igor.