kuk kuk - puk puk
hęsko- mięsko
jebo - niebo
Po kilkudniowym kryzysie nocnikowym, nadeszły lepsze chwile i mam nadzieję, ze już tylko takie zostaną.
Igor mówi rano do taty : Tato Igoj do kola - Igor chce isć do przedszkola.
Tata: Pójdziesz do przedszkola jak bedziesz wołał siusiu i kupkę za każdym razem jak Ci się zachce.
I ten dialog zakończył nasz kryzys. Jest dobrze :) Wpadki się zdarzają, ale woła to jest najważniejsze. Noce suche ;)
W ogóle bunt dwulatka mam nadzieję minął bezpowrotnie, bo Igor stał się grzeczniejszy, bardziej uległy. Chętnie się dzieli, nie słyszymy już jego "to moje!". Nie zawsze nas słucha, nie zawsze robi to co chcemy, ale nie jest już taki upraty jak był przez ostatni miesiąc, bo już naprawdę ręce załamywaliśmy.
Igor codziennie mówi, że chce do przedszkola, gdy czytam mu książkę o przedszkolu to staje na nią i mówi, że idzie do "kola".
Na noc czytamy książki, teraz już czytamy, nie tylko oglądamy i opowiadamy, teraz Igor dojrzał do wysłuchania tekstu.
Słyszę jak Igorowi zaburczało w brzuchu, a on leci do mnie i woła : "mama dzidzia!" i pokazuje na swój brzuszek :)
Tata Sławek buduje wiatę przed domem, Igor namiętnie włazi mu po drabinie, mimo naszych próśb i gróźb. Sławek stoi na dachu domu, Igor się kręci przy drabinie, ale widzi, że go obserwuję siedząc na ławce. W końcu nie wytrzymał i mówi : "mama choć do domu".
Ja: chcesz iść do domu?
Igor : "nie, mama do domu"
Ja: A Ty gdzie będziesz?
Igor: ja tutaj mówi z uśmiechem na twarzy zerkając na drabinę.
Taki z niego cwaniak! Dwu i pół latki są straszne :)
Jeszcze jedna historia:
Idę z Igorem do sklepu (lepu) po zakupy, po drodze Igor wymienia markę każdego stojącego i jadącego samochodu, ani razu się nie pomylił. W końcu jedzie Alfa Romeo, Igor mówi : O mamo afa meło, gubiłem afa meło, nie ma.
Ja: Wiem, że zgubiłeś swoją alfę, no trudno.
Igor: Ciocio Kasia halo i wyciąga do mnie rękę.
Ja: A po co będziesz dzwonił do cioci Kasi, co jej powiesz?
Igor: ciocio kup afe meło :)
hehehhe mówię Wam dwu i pół latki są straszne! Zresztą nie wiem dlaczego upatrzył sobie akurat Kasię.
Historia miała swój pozytywny koniec, rozmowa się udała , ciocia Kasia spędziła godzinę w sklepie przerzucając resoraki i szukając Alfy Romeo, ale przywiozła aż dwie!
Dziecko zobaczywszy ją rano, powiedziało oo Afa!
| Igor i jego Afy Meło :) |
Poniżej zdjęcia z upałów :
Paweł z Anią u Igora w basenowym szaleństwie.
Babcia Wiesia nauczyła Igora rzucać i łapać piłkę, w końcu nie rzuca za siebie !
| A ile przy tym radości. |
| Oglądają "polot" - samolot. |
A tu Kuba i Emilka przyjechali do nas w odwiedziny.











