Igor Nina
sobota, 31 października 2015
Rozmówki, nowości
NINA:
Owuziała - uważała
słoiki - słoneczniki
Siuśteczki - chusteczki
Gdzie są pędzełki? - pyta Nina
A Gabisia miała ugizione ciółko. - opowiada o koleżankach z przedszkola.
Pani Gazinka mnie uczesała.
Co jeszcze wzie? (weźmie)
Gdzie jest moja ostarzynka? - ( ostrzynka)
O nasz synek wstał! - mówi do mnie widząc jak Igor podniósł się z łóżka.
Mamo, trzymaj synka, żebym mu książki nie zrzuciła na głowę. No przytul synka!
Kładzie ludzika kurczaczka żółtego na stole w moim pobliżu i mówi :
Mamo, pilnuj mi kurczaka żeby sobie nie poszedł.
Bunt Niny jeszcze się utrzymuje. Da się z nią wytrzymać tylko wtedy, gdy chodzi do przedszkola i śpi w dzień. Na każdą odmowę mówi : ale ja chcę.
Zdjęcie pt." Nie byłam pierwsza, mama zjadła zupę szybciej"
IGOR:
Po co nie słyszę? - zaraz po tym jak dostał krople do uszu.
Mamo znalazłem to, pokazuje mi żółędzia. A jak się to nazywa pytam? Orzeł - odpowiada Igor.
Mamo poswędź mnie - podrap mnie.
Licytujemy się kto da więcej i tak Igor przy moim słownym milionie mówi : Dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści ĄC jeden.
Rozmowa o nieśmiertelności:
Oboje siedzą przy stole w pokoju dziennym.
N: Nie przesuwaj telewizora, nie wolno, mama rządzi w tym pokoju.
I: Kiedyś my tu będziemy rządzić.
Ja: Kiedy?
I: Jak już umarniesz.
N: Nasza mama nigdy nie umarnie!
I: Kiedyś umarnie jak będziemy duzi.
N: Nie nasza mama na zawsze nie umarnie!
Igorowi rusza się dolna jedynka, co wprawiło go w ogromną radość. Z dnia na dzień szpara między zębami robi się coraz większa. Każdego dnia pyta czy mu już wypadnie, bo czeka na wróżkę zębuszkę. A każdemu napotkanemu znajomemu, zamiast dzień dobry krzyczy: Ząb mi się rusza! otwierając po tym paszczę.
W zeszły piątek poszedł nocować do swojego przyjaciela przedszkolnego Szymona. Zastanawiałam się czy da radę, bo wiem, że czasem potrafi panikować. Poszedł, bawili się świetnie, a gdy mieli zasnąć, oznajmił cioci, że tęskni za mamą. Przytulili się i zasnął. Rano przyszłam po niego z Ninką i wcale nie chciał wracać, jak się później dowiedziałam, grali na tablecie i przed spaniem i po śniadaniu. To była laba. W domu tego nie ma.
U nas zasada grania jest niezmienna od długiego czasu, gra w środy i soboty po godzinie pod warunkiem, że jest grzeczny. Wprowadziłam mu tylko inne gry i pozwoliłam korzystać z mojego komputera, tylko na nim może grać w lego ninjago.
W przedszkolu jest grzeczny, dwa razy w tygodniu uczy się angielskiego.Bardzo lubi i chętnie chłonie. I choć zapisałam go z Niną na zajęcia z angielskiego dodatkowo, oboje oznajmili, że nie chcą tam chodzić już po drugich zajęciach.
Wieczorne czytanie coraz bardziej nam się wydłuża, najpierw była jedna książka, a teraz potrafimy przeczytać cztery. Obecnie namiętnie poznajemy przygody żółwika Franklina.
Owuziała - uważała
słoiki - słoneczniki
Siuśteczki - chusteczki
Gdzie są pędzełki? - pyta Nina
A Gabisia miała ugizione ciółko. - opowiada o koleżankach z przedszkola.
Pani Gazinka mnie uczesała.
Co jeszcze wzie? (weźmie)
Gdzie jest moja ostarzynka? - ( ostrzynka)
O nasz synek wstał! - mówi do mnie widząc jak Igor podniósł się z łóżka.
Mamo, trzymaj synka, żebym mu książki nie zrzuciła na głowę. No przytul synka!
Kładzie ludzika kurczaczka żółtego na stole w moim pobliżu i mówi :
Mamo, pilnuj mi kurczaka żeby sobie nie poszedł.
Bunt Niny jeszcze się utrzymuje. Da się z nią wytrzymać tylko wtedy, gdy chodzi do przedszkola i śpi w dzień. Na każdą odmowę mówi : ale ja chcę.
Zdjęcie pt." Nie byłam pierwsza, mama zjadła zupę szybciej"
IGOR:
Po co nie słyszę? - zaraz po tym jak dostał krople do uszu.
Mamo znalazłem to, pokazuje mi żółędzia. A jak się to nazywa pytam? Orzeł - odpowiada Igor.
Mamo poswędź mnie - podrap mnie.
Licytujemy się kto da więcej i tak Igor przy moim słownym milionie mówi : Dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści ĄC jeden.
Rozmowa o nieśmiertelności:
Oboje siedzą przy stole w pokoju dziennym.
N: Nie przesuwaj telewizora, nie wolno, mama rządzi w tym pokoju.
I: Kiedyś my tu będziemy rządzić.
Ja: Kiedy?
I: Jak już umarniesz.
N: Nasza mama nigdy nie umarnie!
I: Kiedyś umarnie jak będziemy duzi.
N: Nie nasza mama na zawsze nie umarnie!
Igorowi rusza się dolna jedynka, co wprawiło go w ogromną radość. Z dnia na dzień szpara między zębami robi się coraz większa. Każdego dnia pyta czy mu już wypadnie, bo czeka na wróżkę zębuszkę. A każdemu napotkanemu znajomemu, zamiast dzień dobry krzyczy: Ząb mi się rusza! otwierając po tym paszczę.
W zeszły piątek poszedł nocować do swojego przyjaciela przedszkolnego Szymona. Zastanawiałam się czy da radę, bo wiem, że czasem potrafi panikować. Poszedł, bawili się świetnie, a gdy mieli zasnąć, oznajmił cioci, że tęskni za mamą. Przytulili się i zasnął. Rano przyszłam po niego z Ninką i wcale nie chciał wracać, jak się później dowiedziałam, grali na tablecie i przed spaniem i po śniadaniu. To była laba. W domu tego nie ma.
U nas zasada grania jest niezmienna od długiego czasu, gra w środy i soboty po godzinie pod warunkiem, że jest grzeczny. Wprowadziłam mu tylko inne gry i pozwoliłam korzystać z mojego komputera, tylko na nim może grać w lego ninjago.
W przedszkolu jest grzeczny, dwa razy w tygodniu uczy się angielskiego.Bardzo lubi i chętnie chłonie. I choć zapisałam go z Niną na zajęcia z angielskiego dodatkowo, oboje oznajmili, że nie chcą tam chodzić już po drugich zajęciach.
Wieczorne czytanie coraz bardziej nam się wydłuża, najpierw była jedna książka, a teraz potrafimy przeczytać cztery. Obecnie namiętnie poznajemy przygody żółwika Franklina.
środa, 28 października 2015
Czytanie, wygłupy i kąpiel
Wieczorne czytanie to nasz rytuał, ostatnio cała kolekcja Franklina i jego przygód pochłonęła nasze wieczory.
Wygłupy Sławka z Ninką, ten śmiech i "tato no nie jub juśś"
niedziela, 25 października 2015
Haloween
Poszedł sobie Igor z Zosią na imprezę haloweenową i tam padł ze strachu i ze łzami prosił żebym go zabrała. Po dłuższej rozmowie dał się przekonać żeby został, Zosia miała go pocieszać, bo jak twierdziła ona niczego się nie boi. A po dwóch godzinach jak wróciłam po nich, Igor wywijał na parkiecie jak szalony a Zosia stała z fochem.
środa, 21 października 2015
sobota, 17 października 2015
piątek, 16 października 2015
Ostatnie pożegnanie
Wczoraj pożegnaliśmy teścia, ojca, dziadka Dyzia. Zmarł 1 października będąc na statku w Singapurze. Żegnaj.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

