Igor Nina

Igor Nina

sobota, 1 grudnia 2012

Ups brak zdjęć i nowości słowne

Skończyło mi się miejsce na dysku google nie mogę dodawać zdjęć. Potrzebuję trochę czasu, żeby sie z tym uporać.

Wiadomości:

* Igor miał pasowanie na przedszkolaka, były występy, wierszyki, piosenki, medale, dyplomy :)
* Oprócz przeziębienia przyplątał nam się rotawirus, na szczęście wszyscy włącznie z Niną przeżyliśmy to w domu.
* Trwają rozmowy i przygotowania do świąt.
* Nina chichra się z Igora, wystarczy, że się do niej usmiechnie, zaszczeka, zapiszczy ta już jest cała szczęśliwa. W ogóle Nina jest baardzo radosna, czemu się dziwię przy stałych przeziębieniach taka radość z życia ;) Miło patrzeć jakie mają fajne relacje :)

Mama: Jak będziesz niegrzeczny to mikołaj zamiast prezentów przyniesie ci kij.
Igor: Mamo ja chcę kij, duży!

Igor stał się bardzo wylewny co 15 minut mówi, że mnie kocha. Przychodzi przytula mnie, Ninkę mówi kocham mamusię, kocham Ninkę.

Wyszłam odpicowana z łazienki, rozpuszczone włosy, pełen makijaż a Igor podszedl do mnie pogładził mnie po włosach i mówi : łohoho, no, no , no mamusia :) I jak tu się nie cieszyć z życia!

Dla niego jestem teraz tylko mamusią już nie mamą.

Mama: Jak się dzisiaj czujesz?
Igor: Cuję.

Mama: Może być?
Igor odpowiada: Być!

Mamo gdzie mój kapuć? ( gdzie mój keczup?)

Mamo chce hohówkę (drożdzówkę)

Niee hihitkę - powiedział Igor wskazując palcem, że nie chce bajki o księżniczce (nie księżniczkę)

Próbuje sok i mówi: nie hoble taka palalańcia. (nie dobra taka pomarańcza)

Idzie do ubikacji po nocnik i krzyczy Nie boję! (w lazience zwykle mamy ciemno :))

Reksio - Flesio

Nie płakam - nie płaczę

Igor: łooooo ale kololowa, ho ho ho .

Karmiłam Ninę na leżąco przychodzi Igor prosi o mleczną kanapkę, z lenistwa kazałam mu wziąść taboret i wyjąć z lodówki. Teraz wyciąga wszystko sam i sam dozuje mleczne kanapki i chowa się z nimi w pokoju :) Na szczęście sięga też po jogurty, kabanosy, taki z niego samodzielny mężczyzna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz