Zaprosiliśmy Igora przedszkolnego kolegę na noc. Przyznam, że takich grzecznych gości chętnie przyjmuję. Chłopcy sami przebrali się w piżamki, poprosili o kolację, ładnie zasnęli. Noc przebiegła bez atrakcji, a od rana już wariowali. Teraz Igor wymyśla, kto jeszcze będzie u nas nocował i u kogo on będzie w gościach. Bawi mnie, że wszedł już w ten etap, pamiętam moje nocowanie u sąsiadek Iwony i Kasi. To były czasy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz