Dzień pierwszy - szaleństwa z ciocią Kasią.
Igora pierwszy seans kinowy, nie wytrwał za długo, ale już wie z czym to się je. Były kulki, samochody i pociąg, gofry, lody i żelki. Ciocia dowiozła zdechlaka późnym wieczorem. Płakał z 10 minut, że on chce spać u cioci a nie w domu, po czym zasnął wyczerpany nadmiarem atrakcji.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz