Igor Nina

Igor Nina

środa, 8 maja 2013

Pechowa majówka

               A w zasadzie tytuł powinien brzmieć "Majówka jak z horroru". We wtorek mieliśmy wyruszać na zaplanowaną i opłaconą już na początku marca majówkę a w poniedziałek wieczorem Igor dostał gorączki a Nina zaczęła kasłać.Zjechałam do apteki zaopatrzyłam się w syropu i czopki przeciwgorączkowe i walczyłam przez noc. Rano pojechałam z dziećmi do lekarza, Igor dostał antybiotyk a Nina syropy i receptę na antybiotyk gdyby się pogorszyło. Dopakowalismy torby i wyruszyliśmy do lasu, miejscowość Czarna Dąbrowka ośrodek Zawiaty tu, gdzie czekali już na nas Paweł , Iwona i mała Zosia. Większość drogi spędziłam w nienaturalnie wygiętej pozycji podając Ninie bedącej w foteliku, pierś na uspokojenie i odpowiadając na pytania Igora "po co i dlaczego". Przyjechaliśmy na kolację, rozpakowaliśmy się w domku i Nina już zaczęła gorączkować. Także gorączkowali już we dwoje. Noc z głowy. W środę (święto) wykupiliśmy w najbliższej dyżurnej aptece antybiotyk dla Niny, bo się pogarszało. W czwartek jej podałam, przynajmniej próbowałam wstrzykując jej w momencie, gdy ssała pierś, połknęła tylko część dawki, ale lepsze to niż nic. Igor już w tym czasie czuł się już dobrze.  Nie było z nim problemów , bo leki połyka wzorowo, nawet te niedobre.W czwartek w nocy położyłam się szybciej do łóżka wiedząc, że gorączkująca Nina nie da pospać i odziwo nie mogłam zasnąć do 2.00, okazało się , że Sławek też miał problemy. Resztę nocy spędziliśmy na zmianę w ubikacji z biegunką i wymiotami. Rano było już lepiej, ale nie mielismy siły dać nawet lekarstw dzieciom, i wtedy wybuchłam śmiechem, bo nie wierzyłam, że to może spotkać jedną rodzinę :)Jak się okazało na śniadaniu, pół ośrodka miało te same problemy, a recepcja nie nadążała z wydawaniem papieru toaletowego. Albo nas otruli albo rotawirus zbierał swoje żniwa. ( Uwaga dzieci nasze wraz z Zosią były szczepione i ich nie ruszyło w ogóle).Rano na ból brzucha i słabe samopoczucie narzekał już Paweł, a Zosia zaczęła pokasływać. Do tego byłam głucha na prawe ucho , które to laryngolog miał odetkać przed naszym wyjazdem a zatkał jeszcze bardziej. Byłam bliska załamania , na szczęscie Zosia (2lata) swoim słodkim szczebiotaniem poprawiała mi humor ubierz papkę, bo wieje- mówiła lub Igoku choć tu do mnie.
W piątek Nina czuła się już lepiej, my też, Igor wyśmienicie, jedynie Paweł jeszcze cierpiał.
Oprócz tych wszystkich "atrakcji", korzystaliśmy z pogody, świeżego powietrza i dobrego towarzystwa, co widać mam nadzieję na poniższych zdjęciach. Piekłyśmy z Iwką jabłka w ognisku, byłyśmy na masażu twarzy i dekoldu, leżeliśmy na usypanej przy jeziorze plaży, skakaliśmy na trampolinie, byliśmy na wycieczce rowerowej, spacerowaliśmy, karmilismy zwierzaczki. Było miło. I zdrowi wróciliśmy do domu :)


Zaczynamy podróż.


Zestaw młodych majówkowiczów


Restauracyjny kącik do zabaw dla dzieci


Zosia

Igor


Na trampolinie







Igor sprowadzał Zosię z górki.





Relaks w męskim wykonaniu



Moja ekipa spacerowa

Mini zoo - króliki.



Króliki bardzo śmieszyły Ninę.




Wygłupki naszych pociech.





Mini zoo- kozy.




Plażowo



Piknik dziewczynek,.

Moje chorowitki.





Pawła też dopadło choróbsko.



Piekłyśmy z Iwoną jabłka w ognisku.



Sniadanie z dziećmi to "czysta przyjemność".





























Na trampolinie Nina zrywała boki.







Wcale już nie będę siedzieć!


1 komentarz:

  1. Gdyby nie twoj opis to powiedzialabym, ze mieliscie SUPER majowke!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz