Kulinka raczkuje, teraz już sprawnie na czworaka. Bawi się swoim językiem, wystawiając go na zewnątrz. Stan uzębienia = 2 dolne jedynki, ale w związku z kiepskimi nocami obstawiam nadchodzące dwie górne jedynki. Przed spaniem sobie gada, pomrukuje.
Uwielbia przedmioty wielkości rodzynka, na szczęście do buzi nie wkłada, ale tak ją fascynują, że przekłada z ręki do reki, popycha, zrzuca.
Nie lubi się ubierać w dalszym ciągu.
Z jedzeniem kiepsko, lubi tylko jedzenie do ręki, flips, kromka chleba, jabłko, ziemniak, ale nie zje, raczej można nazwać to zabawą. Papkom podawanym łyżce mówi nie i najlepiej czuje się przy cycku. Wypróbowałam nawet metodę dla noworodków, przykleiłam do piersi rurkę (cewnik) a z drugiej strony włożyłam do kubka z sokiem jabłkowym, przeszedł tylko jeden łyk, bo gdy się zorientowała, po pierwsze odpuściła, aa za chwilę wróciła by ugryźć. ;/
No i mamy stresy kupkowe, stresy polegają na tym, że po 7 dniach posuchy matka się stesuje a dziecko jak szczęśliwe było, jest nadal. Raz przerwa 8 dni, ostatnio 10 i pojechałam do lekarza z Kulą. I co się okazało, Kula zdrowa, brzuszek miękki, dziewczynka mega szczęśliwa, że ją pani doktor łaskocze po bębenku :) Dziecko trawi mój pokarm prawie w całości, więc zanim się uzbiera masa to trochę czasu mija. Wszystko w porządku jeśli dziecko nie marudzi, a nie marudzi, więc nie ma się co czepiać. Tak czy inaczej każda kupa powoduje u mnie zadowolenie :) Może jak królewna zacznie łaskawie przyjmować regularnie pokarmy stałe to i się wszystko unormuje.
| Zdjęcie dla babci Wiesi - następna wczytana :) |
| Ooo proszę jaka aktorka. |
| Jęzorek. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz