Nareszcie doczekałam się chwili, kiedy Igor nie chce być tylko ze mną. Bardzo chętnie pomaga tacie w warsztacie i nie sprawdza co minutę czy stoję obok. A do tego, gdy Sławek chciał go przyprowadzić do domu, powiedział mi w drzwiach z płaczem "nie mama" :) Nie płacze jak wyjeżdzam z domu. Hurra dojrzał!
Teraz na dwór do warsztatu zabiera swoje narzędzia, karze sobie ściągać kołpaki i odkręca koła.
Dziś odkryłam dwie nowe dolne piątki Igorka, które dopiero co się wydostały z dziąseł, jeszcze górne i mamy z głowy.
Dostał od baby Wiesi dwie nowe książeczki o przedszkolu, jedną szczególnie polubił. Zaczynamy przygotowania do przedszkola narazie teoretyczne, bo puszczę go dopiero w przyszłym roku wiosną.
Jutro jedziemy na nowy plac zabaw z Zosią będzie wesoło :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz