Czwartkowe słoneczne popołudnie zachęciło nas do wyjścia na rowerek. Najpierw księciunio chciał być prowadzony, a potem zażyczył sobie sam prowadzić rower. Po 50 rundce dookoła domu zaczęło mi się nudzić, jemu nie!
Igor nie ruszył jeszcze sam na swoich nóżkach, zrobi krok, dwa, ale jeszcze nie drepta. Czekam już z niecierpliwością.
Jego ulubionym zajęciem ostatnio jest oglądanie świata z okna. Najgorsze jest to, że sam wspina się na parapet, sprytnie korzystając ze stojącej obok kanapy. Także dzisiejszy deszczowy dzień spędziliśmy głównie na wszystkich oknach naszego domu podziwiając mokry świat.
Mamy też za sobą duży sukces drugi dzień bez cycka! To naprawdę było wyzwanie, gdyż jak to na księcia przystało miał go zawsze i wszędzie wystarczyło, że pstryknął palcami, a mama była gotowa :) Teraz karmię już tylko w nocy i tak już jest dużo lepiej. Nie obyło się bez płaczu, ale udalo się!
Buźka
rowerek super! sUKECES WIELKI! wiosenna buzka!
OdpowiedzUsuń