Nie mam coś ostatnio czasu na blogowanie, może dlatego, że wykorzystujemy pogodę maksymalnie jak się da. Korzystamy z każdego promyka słońca, bo wiemy, że niedługo nadejdą chłody i spacery nam się skrócą.
W ogrodzie, tulipany na wiosnę posadzone, wrzosy i, chryzantemy też, czujemy już jesień. A wraz z jesienią zaczęły się nasze stałe przedszkolne zajęcia.
Igor w tym roku rozpoczął naukę w przedszkolnej grupie niebieskiej i jest już średniakiem.
A ja wbrew swojej woli, w wyniku głosowania rodziców z owej grupy zostałam wybrana na członka rady rodziców. Nie wiem za bardzo co to dla mnie oznacza, gdyż właściwie nikt nie potrafił mi na to pytanie odpowiedzieć. Obawiam się, że sprawy finansowe nie powinny być mi powierzone, gdyż u mnie bilans zawsze wychodzi ujemny ;) Nowością w tym roku szkolnym, będą również spotkania z równymi zawodami mamy szukać wśród rodziców (cioć, wujków, dziadków) ciekawych zawodów i tu w pierwszej kolejności wychowawczyni Igora uśmiechnęła się do mnie,i mówi, że podobno tata Igora jest mechanikiem. Odwzajemniłam uśmiech, ale sądzę, że mechanika zje trema odpowiadam, ale może popracujemy na tym. Ogłaszam więc, ciocie i wujkowie, babcie i dziadkowie o zgłaszanie się z ciekawymi zawodami, może jakieś ciekawe hobby, gra na instrumencie, co by dzieci w przedszkolu zaciekawić a Igor pękał z dumy. I mamy akcję czytania dzieciom, rodzice przychodzą czytać książki.
W przedszkolu również, rozpoczęły się w tym roku zajęcia z religii, aż dwa razy w tygodniu. Do tego panie prowadzą raz w tygodniu zajęcia gimnastyczne i jest rytmika.
Igor ostatnio dużo pyta, jest bardzo wnikliwy, nie da się go zbyć byle odpowiedzią, każda musi być przemyślana i prawdziwa, bo jak wyczuje choć kapkę kłamstwa to rusza lawina pytań pomocniczych. Jest bardziej świadomy niż dotychczas, swoich decyzji, uczuć.
Rytuałem stało się już nasze przesiadywanie pod przedszkolem z grupą rodziców, w czasie gdy nasze pociechy bawią się przy przedszkolnym podwórku. Część odbierających dzieciaczki rodziców, cierpi , gdyż jesteśmy jak magnes , każdy wychodzący z przedszkola mały osobnik dołącza do zabawy, tym samym skazując rodzica na nasze towarzystwo :D W tym czasie odbywają się biegi, tarzanie na trawie oraz latanie po murku. A Nina z nimi, usilnie próbując im dorównać, choć mury pobliskiej szkoły wydają się być dla niej fascynujące, tak bardzo lubi do niej wchodzić. Podobno październik ma jeszcze sprzyjać naszym popołudniowym spotkaniom.
Od września wróciliśmy do stałych zajęć jak zumba Igora i rytmika Niny. Na jednych i drugich zajęciach bawią się wspólnie.O ile rytmika Niny z Igorem nikogo nie dziwi to Zumba, na której dzieci (od 3 roku życia) bawią się same bez rodziców i chęć Niny do pozostawania na niej mnie zadziwia bardzo. Ostatnio bawiła się do końca, a gdy pani przykleiła naklejkę w nagrodę za aktywny udział i posłuszeństwo to wyszła w rykiem, uświadomiła sobie chyba, że dawno mamy nie widziała.
Zobaczymy czy za tydzień wróci równie chętnie jak ostatnio.
Igor skończył następną serię szczepionki odpornościowej , której efekty widziałam już za pierwszym razem. Póki co się trzyma zdrowo i choć wszystkich nas dopadło przeziębienie on jedyny przetrwał w zdrowiu.
Byliśmy na dniach otwartych z robotyki, na których zbudował z kolegą lwa z klocków lego, a dodatkową atrakcją były dźwięki i ruchy , które lew wykonywał. Zajęcia uważam za udane, i planujemy ich kontynuowanie. Sławek z kolei zabrał Igora na zajęcia judo, które okazały się być nie w jego guście.
Byliśmy na badaniu kontrolnym u stomatologa, obie pociechy mają zdrowe zębiska.
Nina, mówi coraz więcej, coraz lepiej się komunikuje, to czego nie powie, to pokaże. Choć zauważyłam, że przekręca słowa w taki sposób : ciocia -ciacio. Jest coraz bardziej sprawna fizycznie, w tej kwestii raczej niczego się boi. Wszędzie wejdzie, dosięgnie, podskoczy. Jej bunt się nasilił, ale nie jest męczący, raczej zabawny. Choć częściej na zadane pytania lub prośby słyszę stanowczą odpowiedź NIE i muszę walczyć wieczorem z myciem zębów albo gonić po domu, żeby ubrała buty na dwór to cały ten bunt jest do wytrzymania.
Kocha nadal swoje z lego duplo ludziki, ale zapałała też jakiś czas temu miłością do postaci z Toy Story. Udało mi się jej wylicytować mustanga i dokładnie takiego jakiego miała jej dużo starsza sąsiadka Ania. Radość wielka, i od razu padło pytanie gdzie lala? No więc, khmmm lala się licytuje a czy się uda ją zdobyć to się okaże.
A matka zapisała się na studia z pedagogiki :) 3 semestry to nie wieczność, ale przeraża mnie myśl o siedzeniu po 12h w sobotę i niedzielę, chyba się zatęsknię. Pierwszy zjazd już w listopadzie.
Nina:
hecie - jeszcze
ki-witaminki
Teksty Igora:
Igor podsłuchał jak Sławek umawiał się do dentysty, by wymienić plombę.
Na co Igor do mnie mówi : Mamo tacie zepsuła się trąba!
Spotkanie imieninowe u Babci Izy:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz