Igor:
Czwarty tydzień siedzi w domu, w przedszkolu połowa personelu i garstka dzieci. Z jego 25 osobowej grupy, chodzi 9 i to podobno dużo. Wirusa pożegnaliśmy już dawno, ale jeszcze czasami pokasłuje.
Chodzimy na spacery, bawimy się, oglądamy bajki. Jest nam fajnie.
ogląda bajkę w której roboodkurzacz wciąga bohatera.
na co zdziwiony mówi do mnie " On go wkurzył".
Nina przełączyła bajkę od nowa.
Igor krzyczy "Maamo Nina włączyła POODCZĄTKU".
Działamy w ogródku, Igor pomaga tnąc mi sznurek i mówi:
Widzisz jaka ze mnie pomocnica?
Widziałaś jak idłem tam?
Dzisiaj nie biorę roweru, będę idł na nogach.
Mamo, jak kiedyś Nina siadła w foterze (fotelu) to jej dawałem okurary i sie śmiechała.
Nina
Grzancia - grzanka
banban-banan
ja ja ja! - krzyczy jak pytam kto chce np. actimelka?
pa - parówka
Chętnie powtarza słowa i uczy się od Igora.
Szkraboli sie na kanapę, żeby zobaczyć co jem, zagląda do miski i mówi "Bleee bleee". Paskuda :)
Uwielbia ludziki z lego duplo, wszędzie są z nami, nawet były na usg brzucha i bacznie się przyglądały jaka Nina jest dzielna.
Nie śpi, wymyśla, wrzeszczy AMMMM , je parówkę o 3 w nocy. Innym razem przez godzinę śpiewa leżąc w łóżku, śpiewa lalala potem ćwiczy wszystkie jej znane słowa " mama, mama, tata, tata, pciapcia, pciapcia,oko, oko...itp" Czasami chce na opa, innym razem ogląda w nocy bajkę....a ja chcę spać, marzę o niczym nie przerwanym 8 godzinnym śnie. Może dzisiaj się uda?:)

przesliczne zdjecia!!!! cudne potworki bachorki :) Jeszcze troche wiecej slonca i moze uda sie nam spotkac!!!!
OdpowiedzUsuń